W świecie outdoorowym zapożyczenia z angielskiego mają się bardzo dobrze. Szczęśliwym trafem nie na siłę, a z pragmatyzmu – większość z nich definiuje się sama. Weźmy pod lupę fastpacking – to taki backpacking, ale szybciej. Piesze przemierzanie szlaków, często z uwzględnieniem samowystarczalnośći w zakresie noclegu, nastawione na mobliność, efektywne pokonywanie kilometrów i długie dni na nogach. Swoisty mariaż trekkingu i biegów przełajowych, całymi garściami czerpiący z rozwiązań stosowanych w obu tych niszach, z mocnym naciskiem na długodystansowe szlaki pokonywane w formule ultralight.

Kompletny bagaż uwzględniający komfortowy nocleg, kolację i śniadanie przy temperaturze -3 stopni.

Często spotykaną definicją fastpackingu jest przeplatanie marszu (na podejściach) z biegiem (na odcinkach płaskich i łatwych technicznie zejściach). Uprawiać go można wszędzie, zarówno na trudnych szlakach o charakterze alpejskim, gdzie lekki bagaż stanowi dodatkowy atut, po leśne ścieżki nizinne, na których kilometry mijają jeden za drugim. Zwiększenie dziennego dystansu wynika bowiem, przede wszystkim, ze zwiększonego nacisku na efektywność. Nie wzrost średniej prękości ruchu jest tu kluczowy, a czas jego trwania. Minimalizując przerwy w ciągu dnia i czas spędzony na czynnościach noclegowo-obozowych większa część doby pozostaje wolna do wykorzystania na marsz – oczywiście tylko wtedy jeśli to jest właśnie tym na co najbardziej macie ochotę. Zwiększona objętość i intensywność ruchu to oczywiście wzrost obciążenia organizmu, co bez odpowiedniego przygotowania sprzętowo-kondycyjnego może objawić się kontuzją. Pochylmy się zatem nad kwestią ekwipunku.

Cowboy camping – nocleg na glebie bez zadaszenia. Totalna imersja z otoczeniem.

Masa. To ona, a konkretnie jej redukcja, jest priorytetem. Wyobraźcie sobie wielodniowy trekking z plecakiem tak lekkim jak ten zabierany na kilkugodzinny spacer. Kuszące, prawda? Najpopularniejsze sposoby na ograniczenie masy przenoszonego bagażu to:

  • Rezygnacja z namiotu na rzecz noclegu pod tarpem. Pozwala to na radykalne zmniejszenie zarówno masy, jak i gabarytu przenoszonego wyposażenia. Odpowiednio rozstawiony chroni przed ulewnym, zacinającym deszczem. Gdy aura sprzyja serdecznie polecam cowboy camping – nocleg pod gołym niebem. Bezchmurna noc wiąże się wprawdzie z niższą temperaturą, ale to niewielka cena w zamian za zasypanie z widokiem na Drogę Mleczną. 
  • Rozwinięciem powyższej koncepcji, wartym rozważenia gdy prognozy nie przewidują opadów i zadaszenie bierzecie awaryjnie, jest zastąpienie tarpa wielofunkcyjnym poncho-tarpem. W czasie marszu zastąpi on kurtkę przeciwdeszczową, na biwaku zabezpieczy przed deszczem. Najlżejsze modele, jak np. Sea To Summit Nano Poncho-tarp, ważą oszałamiające 230 gramów (bez szpilek i odciągów). Jest to ułamek masy nawet najlżejszych namiotów.
  • Krótsza mata do spania, osłaniająca odcinek od barków do połowy uda. Nogi lądują w takim scenariuszu na plecaku. Paradoksalnie takie rozwiązanie może być wygodniejsze dla osób śpiących na boku w pozycji układającej się, w rzucie pionowym, w lekki łuk zamiast linii prostej.

Poniżej porównanie mas poszczególnych rozmiarów na przykładzie jednego z najpopularniejszych materaców – Thermarest NeoAir Xlite. Charakterystyczna żółta powłoka odróżnia go od sąsiadujących serii, ultralekkiego, lecz delikatniejszego czarnego Uberlite i lodowcowego, szarego Xtherm o imponującym wspołczynniku izolacji R-value = 6.9.

Jak widać zysk wagowy (oraz objętościowy) przy wyborze najmniejszego rozmiaru jest wyraźny, wart rozważenia zmiany podejścia do systemu spania.

Mata 2/3, nogi na plecaku oraz quilt zamiast śpiwora. Lekkość górą!
  • „Spanie w opakowaniu” – czyli wykorzystanie ciepłych warstw odzieży jako dogrzanie śpiwora. Odpowiednio skalkulowany zestaw pozwoli na zabranie lżejszego/mniejszego śpiwora. Jeśli w najzimniejszą noc eskapady nie śpisz we wszystkim co masz ze sobą (wyłączając przemoczoną/brudną odzież) to oznacza, że zabrałeś za dużo ubrań lub zbyt ciepły śpiwór.
  • Zastąpienie śpiwora quiltem, czyli (w uproszczeniu) kołdrą, przymocowaną do maty. Ocieplina zgnieciona pod ciężarem naszego ciała traci miąższość i zdolności izolacyjne, dlaczego więc się jej nie pozbyć? Cały ciężar izolacji termicznej (od strony podłoża) spada w tym scenariuszu na matę – koniecznie należy zadbać o jej odpowiedni współczynnik R-value.
  • Użycie lekkich, przewiewnych półbutów. Bardzo popularnym wyborem są buty do biegów górskich, wyposażone w mocno amortyzowaną podeszwę zestawioną z cholewką sprawnie odprowadzającą nadmiar ciepła i wilgoci. Jeśli szukacie czegoś nieco wytrzymalszego i oferującego więcej wsparcia mięśniom stopy spójrzcie na modele przeznaczone do speed hikingu – sztywniejsza podeszwa i dodatkowe wzmocnienia zwiększą komfort i trwałość na trudnych, kamienistych szlakach. Doskonałym przykładem jest Kayland Alpha Knit, z tkaną cholewką i systemem szybkiego sznurowania.
  • Zastąpienie klasycznych, teleskopowych kijów trekkingowych modelami z kolekcji biegowej, składanych na wzór sond lawinowych. Poza niższą masą (można tu urwać około 200g) cechują się mniejszą długością po spakowaniu, dzięki czemu łatwiej przytroczyć je do niewielkiego plecaka.
Kije trekkingowe świetnie sprawdzają się jako stelaż przy rozbijaniu tarpa.

Przy odpowiednio odchudzonym ekwipunku śmiało można sięgnąć po inny plecak. Plecaki fastpackingowe to niszowy segment, któremu bliżej do powiększonych kamizelek biegowych niż klasycznych plecaków trekkingowych. Najważniejsze cechy takiej konstrukcji to:

  • Umieszczenie ciężaru wyżej, na łopatkach. Miękka konstrukcja, lżejszy bagaż i specyfika ruchu o większej dynamice wyłączają konieczność transferu masy na układ szkieletowy. Pas biodrowy pełni w tym wypadku wyłącznie rolę stabilizującą, nie ma odciążać barków. Mniej usztywniony system nośny pracuje wraz z ciałem użytkownika, dopasowując się do kształtu pleców – zmniejsza to bezwładność plecaka i wzmaga przyjemne poczucie zespolenia z przenoszonym ładunkiem.
  • Kieszenie umieszczone na froncie szelek, wzorem kamizelek biegowych. Powinny swobodnie mieścić dwa półlitrowe softflaski (miękkie butelki) oraz najpotrzebniejsze drobiazgi: telefon, przekąski, buffa, rękawiczki, zapasowe baterie do czołówki…  Poprawia to rozkład masy i ergonomię.
  • Taśmy/linki kompresyjne efektywnie unieruchamiające przenoszoną zawartość. W przeciwnym razie, w czasie biegu, zawartość plecaka będzie bezwładnie podskakiwać z każdym krokiem. Destrukcja sprzętu, i to z własnego niedopatrzenia, ma w takim scenariuszu miejsce niemalże błyskawicznie. Sam przetarłem w ten sposób kieszeń wewnętrzną (w nowym plecaku za 700,- zł…) na kilkukilometrowym górskim zbiegu. Dodatkową zaletą jest, gdy system kompresji dostępny jest dla użytkownika bez ściągania plecaka – w przeciwnym razie po kilkuset metrach od spakowania i ruszenia (gdy ładunek nieco popracuje i już się ułoży) warto dociągnąć taśmy. Objętość maleje także w czasie marszu, jeśli korzystacie z systemu hydracyjnego.
Obszerne frontowe kieszenie oraz elastyczny system spięcia szelek , zastępujący klasyczny pas piersiowy, w plecaku Salomon XA25. Udany i uznany model.
  • Łatwo dostępne mocowanie kijów. Najpopularniejsze rozwiązania zakłądają mocowanie kijów poziomo na wysokości pasa biodrowego lub przepony, wzdłuż szelek, lub nieco niżej, wzdłuż szelki, pod pachą. Najważniejsze żeby były łatwo dostępne, wygodne w obsłudze w rękawiczkach/zmarzniętymi dłońmi i nie kolidowały z ruchem rąk w czasie biegu i intensywnego marszu.
  • Wodoszczelność jest dodatkowym atutem – bardzo ciekawą konstrukcją jest seria Salomon XA 15/25/35, gdzie komora główna posiada uszczelnione, podklejone szwy oraz rolowane zamknięcie, wzorem worków kajakowych. Ochrona przed opadami jest w tym wypadku równie istotna, co uniknięcie przepocenia bagażu (np. puchowego śpiwora) od strony pleców. Doskonałą alternatywą jest pakowanie się w lekkie, wodoszczelne worki lub użycie jednego, większego (tzw. pack liner) do wyściełania komory plecaka.
Minimalistyczny zestaw biegowo-noclegowy na warunki letnie

Tych kilka wskazówek może pomóc Wam przy modyfikacji posiadanego wyposażenia, lub po prostu zachęcić do spróbowania turystyki w nieco innym wydaniu. Pomimo szumnie brzmiących nazw (speed hiking, fastpacking) pamiętajcie, że cały czas mówimy o rekreacji, świadomie odchodząc od sztywnych wartości liczbowych. Nie liczy się kto ma lżejszy plecak, kto pokona więcej kilometrów w określonym czasie. To tylko sposób spojrzenia na pieszą turystykę, która z lżejszym plecakiem zawsze jest przyjemniejsza.

There are currently no comments.